Nie szkoda czasu dla Pana



Doświadczenie Wielkiego Triduum Paschalnego jest dla nas szczególnym przeżyciem przechodzenia z Panem przez mękę i śmierć do chwały zmartwychwstania. Świętowanie Triduum rozpoczynamy wieczorną liturgią Wielkiego Czwartku, a kończymy nieszporami w Niedzielę Zmartwychwstania. Trudno jest przełamać się, by Wielki Czwartek, Piątek i Sobota nie były gonitwą przedświątecznych przygotowań, przerywanych tylko liturgią Triduum. To liturgia odmierza rytm tych dni, ona jest w centrum.

Janek: Kilka lat temu święta kojarzyły mi się z pełnym stołem i pełnym żołądkiem. Teraz doświadczam, że Wielki Piątek jest wspaniałym świętem Kościoła, a przestrzegany post ścisły nie tylko umartwieniem, co uświęceniem tego dnia.

Kasia: Jednym z najpiękniejszych przeżyć Triduum jest dla mnie ten moment w liturgii wielkopiątkowej, gdy kapłan z całą procesją przenosi Najświętszy Sakrament do kaplicy Adoracji. Stukot drewnianych kołatek w ciszy tak wielkiej, że aż bolesnej, a potem cichy i łagodny śpiew „Odszedł Pasterz od nas” pozostawiają mnie w tej ciszy serca, do której na co dzień trudno jest dotrzeć.

Janek: Nie żałuję dla Pana Boga czasu. W Wielką Noc powiedziałem: „Jezu, dla Ciebie czas nie istnieje, dla mnie tej nocy też nie będzie ważny”. I zdjąłem zegarek.

Kasia: Po zakończeniu liturgii Wielkiej Soboty pędzę do domu, aby przygotować się na Wigilię Paschalną. Wszystko we mnie już zaczyna śpiewać, ale jeszcze się powstrzymuję, żeby zabrzmiało moje „Alleluja”, śpiewane pierwszy raz po czterdziestu dniach. Ubrana na biało, ze świecą, staję wraz z innymi w ciemnościach miasta (znam proboszcza, który prosił elektrownię, wy wyłączała na tę chwilę prąd w pobliskich budynkach i latarniach) i doświadczam ogromu własnych ciemności. Rozpoczyna się liturgia światła. Kapłan zapala stos przygotowany na ognisko. Płonie potężny ogień. Już nie tylko ogień, ale sam Pan, ten który prowadzi naród przez Morze Czerwone, który prowadzi mnie ze śmierci do życia. Wchodzę do świątyni za światłem, ktoś podaje mi swoją świecę zapaloną od Paschału, ja podaję swoją kolejnym osobom. Mrok świątyni przełamują drobne płomyki. Im więcej ludzi, tym jaśniej.

Janek: Liturgia Wielkiej Nocy i modlitwa uwielbienia trwająca całą noc pozwala doświadczać mi jedności Kościoła, tego tu na ziemi, z Kościołem Uwielbionym. Pamiętam jak jeden z księży powiedział, że raduje się myślą, iż podczas Wielkiej Nocy w procesji przejdą też jego bliscy zmarli. Świadomość potęgi i wielkości tych świąt pozwala wejść w wymiar Kościoła Uwielbionego.

Kasia: Uroczyste czytanie Pisma Świętego, uroczysty śpiew, a potem uwielbienie tak radosne, że chciałoby się wyskoczyć ze skóry, to znów zatopić w niebywale radosnej ciszy trwania przed Zmartwychwstałym Jezusem. Jest to też niesamowite doświadczenie wspólnoty zgromadzonej przed Najświętszym Sakramentem. Kto zna Kościół tylko z niedzielnych Mszy świętych, niech przyjdzie i zacznie się cieszyć razem z braćmi w Chrystusie, niech zacznie jak dziecko śpiewać z całego serca, niech chwali Jezusa wraz z innymi, niech jak dziecko uwielbi Pana całym swoim ciałem, niech zaklaszcze i wzniesie wysoko swoje ręce.

Janek: Święta nie są wspomnieniem, są uobecnieniem. Czymś wielkim jest cierpieć z Jezusem, umierać z Jezusem, trwać w Nocy na modlitwie, by usłyszeć słowa kapłana, które się stają ciałem: „Chrystus zmartwychwstał”. Teraz widzę, jaką słodyczą jest oddać Panu całkowicie trzy dni długich liturgii, adoracji, czuwania, uwielbienia. Jeśli ktoś ma możliwość, niech uczestniczy całym sobą w Nocy Zwycięzcy śmierci, piekła i szatana - w Nocy Zmartwychwstania.




Katarzyna i Jan Matejkowie


Autor: Tomasz Pukiewicz
Strona utworzona: 7 marca 1999 r.
Ostatnia modyfikacja: 15 kwietnia 2000 r.